WOLONTARIUSZE- BEZ ZASIĘGU, ALE Z UŚMIECHEM NA BUZIACH!

17 osób z naszego Klubu miało okazję spędzić przyjemnie czas na łonie natury. Na dwudniową wycieczkę do Ośrodka Edukacji Ekologicznej Sucha Góra – Polichty wybraliśmy się wraz z grupą młodzieży ze szkoły w Roztoce Brzezinach. Opiekunem tej grupy jest pan Marek Nowakowski – nauczyciel, przewodnik beskidzki i pasjonat wycieczek wszelakich. Zapraszamy do prześledzenia fotorelacji z tego wyjazdu. Autorką wspomnień jest Weronika Sadłoń z kl.6 (delikatnego liftingu dokonała pani Majoch)
Nie mogliśmy się doczekać, kiedy bus zabierze nas spod szkoły. Wreszcie odjechaliśmy z bardzo miłym panem kierowcą oraz oczywiście naszymi opiekunkami: panią Marysią Szarotą oraz panią Anią Majoch. Po ok. 30 minutach dojechaliśmy do celu, czyli małej asfaltowej zatoczki. Tu pan Marek powiedział, żebyśmy cieszyli się resztkami zasięgu, bo tam, gdzie zaraz dotrzemy, zasięgu w naszych komórkach nie będzie w ogóle. Z wszystkimi tobołkami szliśmy kilometr w dół i zachwycaliśmy się wielkimi kopcami mrówek. Dotarliśmy do punktu noclegowego, czyli niewielkiego ośrodka ukrytego niemal w lesie. Było bardzo pięknie, chociaż na niektórej drewniane rzeźby wokół budynku nie lubiłam patrzeć… Po przydzieleniu łóżek (oczywiście sami je sobie przydzieliliśmy) poszliśmy zbierać chrust na ognisko, bo zapowiadało się na deszcz. Śmiesznie wyglądało, gdy ktoś z wielką gałęzią utknął wśród młodych drzewek. Wnet stos suchych gałęzi czekał spokojnie pod daszkiem altanki.
Przyjechał pan leśnik i zabrał nas na ścieżkę przyrodniczą. Opowiadał o wielu gatunkach roślin i zwierząt żyjących w tutejszych parkach. Niektóre po prostu wyciągał spod kamieni! Cały czas kropił deszcz, a pan leśnik opowiadał tak ciekawie, że nawet nie wiadomo kiedy minęło półtorej godziny. Po powrocie do bazy grupa obiadowa rzuciła się szykować danie dnia. Na stół powędrowało przepyszne spaghetti. Po tzw. czasie wolnym, który wykorzystaliśmy na nicnierobienie wygłupy, zaczęły się warsztaty. Pan Marek uczył nas, jak odczytywać mapy z użyciem kompasu. Panie koordynatorki przygotowały ciekawe zadania do wykonania w grupach. Niektóre były związane z pracą wolontariuszy, a niektóre wymagały tylko użycia wyobraźni i dobrego humoru.
Najlepszy był wieczór. Na ognisku piekły się kiełbaski, a my szaleliśmy z piłką. W czasie tej zabawy już zupełnie zintegrowaliśmy się z uczniami z Roztoki. Siedząc wokół ogniska, odśpiewaliśmy nabożeństwo majowe. Był już późny wieczór, a my (oczywiście nie wszyscy) w świetlicy przygotowywaliśmy podziękowanie dla gospodarza Ośrodka. O 22.30 przyszła pani Ania i życzyła nam dobrych snów. Rzecz jasna, nie poszliśmy spać od razu. Graliśmy w karty i podjadaliśmy. Śmialiśmy się bardzo cicho.
Rankiem do akcji wkroczyła grupa śniadaniowa. Podczas śniadania była bardzo miła atmosfera, chociaż większość z nas nie wyspała się na własne życzenie. Padał deszcz, dlatego nie wyruszyliśmy na zaplanowaną króciutką trasę. Pakowaliśmy się i sprzątaliśmy. Już na zewnątrz wręczyliśmy Gospodarzowi podziękowania. To wtedy z trawy wyszła ogromna ropucha i wywołała wielką sensację wśród chłopaków. Pstryknęliśmy ostatnie zdjęcia i ruszyliśmy pod górkę. Na końcu grupy szłam ja, Klaudia, Edyta i Ola z naszymi wspaniałymi opiekunkami. Gdy wyszliśmy na asfalt, okazało się, że cała młodzież stuka już w telefony! Nasza czwórka nie ruszyła telefonów, bawiłyśmy się na skraju lasu (panie powiedziały, ze są z nas dumne ). W busie, w drodze do szkoły, było cichutko… każdy najchętniej przytuliłby głowę do podusi i pospał sobie.